Jak co środę (no powiedzmy ;) co środę) spieszę się pochwalić co słychać na obu frontach.
Po robótkach obowiązkowo testowych mam czas na niespieszne dzierganie. W ten upał na druty wskoczyła bawełenka cotton gold od Alize i dzieje się sweterek dla Majusi. Młoda chciała, żeby był w szerokie trzy pasy ale jakoś tego nie widzę. Teraz i tak lecę turkusem na ewentualną zmiane koloru przyjdzie jeszcze czas.
W piątek skończyłam Kamieniarza i od razu zaczęłam kolejna część sagi pt. Ofiara losu. Bardzo lubię te książki. Zawsze kryminały i sensacja bardziej mnie pociągały od romansów i ckliwych dramatów.
Od jednego z pierwszych spotkań w e-dziewiarce na którym byłam gdzieś zawsze z tyłu głowy siedział mi wzór na chustę Echo Flower. Podchodziłam do niego parę razy. Za każdym razem bez przekonania. Tym razem się zawzięłam i dzieję.
Planuję zrobić większy rozmiar bo mam dwa moteczki Holsta. Bardzo jestem ciekawa jak się będzie blokować i czy pokaże piękny kwiatuszkowy wzór. Taki niezblokowany zupełnie nie wygląda.
A poza tym to znowu jestem cały tydzień sama. Bez dziecióff bez małża. Od niedzieli do niedzieli. No i człowiek jakiś głupi jest. Zamiast po robocie gnać do kina, w galerie, na zakupy, ciuchy, fryzjer, szmaty, kosmetyki i ten cały babski szał to ja grzecznie do domu. A w domu dziś kuchnia pizzę serwuje ;)